|
|
 |
|
Biochip RFID stwarza duże możliwości manipulowania reakcjami ludzi... |
|
|
|
|
Redaktor: Marcin Imiolczyk
|
|
17.01.2010. |
Sanders twierdzi, że biochip stwarza duże
możliwości manipulowania reakcjami ludzi, gdyż częstotliwość, na której
pracuje urządzenie, ma duży wpływ na zachowanie człowieka: „Wykazano,
że przy pomocy biochipa można powodować wzrost stężenia adrenaliny...
Gwałtowny rozwój technologii powoduje, że wynalazki, które
wejdą wkrótce do powszechnego użytku, jeszcze niedawno były do
przyjęcia tylko w powieściach science fiction lub w Apokalipsie.
Wydalenie z naszego kraju imama Wielkopolski, Ahmeda Ammara V V
spotkało się z protestami głównie pracowników akademickich Uniwersytetu
Adama Mickiewicza w Poznaniu. Deportowany Jemeńczyk był doktorantem we
wspomnianej uczelni i cieszył się dobrą opinią kadry naukowej, która
nie mogła uwierzyć, że stanowi on zagrożenie dla bezpieczeństwa Polski.
Podobnie po marcowych zamachach w Madrycie hiszpańscy sąsiedzi i
znajomi marokańskich terrorystów nie mogli uwierzyć, że tacy spokojni,
życzliwi i dobroduszni ludzie byli w stanie dokonać tak krwawej jatki.
Podobnie było w Wielkiej Brytanii. Kiedy w marcu angielska policja
udaremniła największy zamach terrorystyczny w historii tego kraju,
personalia niedoszłych zamachowców wstrząsnęły opinią publiczną.
Okazało się, że żadna z osób planujących masakrę nie przechodziła
szkoleń w obozach Al-Kaidy. Wszyscy zatrzymani urodzili się na
terytorium Wielkiej Brytanii, byli dość zamożnymi przedstawicielami
brytyjskiej klasy średniej pochodzenia muzułmańskiego i cieszyli się
dobrą opinią oraz szacunkiem otoczenia.
Po tym wydarzeniu premier Tony Blair zapowiedział wprowadzenie w
życie nowych projektów, mających na celu zwiększenie bezpieczeństwa
obywateli. Ogłosił między innymi, że do powszechnego użytku wejdą
„biometryczne systemy identyfikacji".
Cyfrowy Anioł
Wspomniane systemy opierają się na rozpoznawaniu indywidualnych,
niepowtarzalnych cech danego człowieka, np. jego odcisków linii
papilarnych, źrenicy oka lub kształtu małżowiny usznej. Gotowe są już
co prawda bardziej zaawansowane „biometryczne systemy identyfikacji",
jednak wydaje się, że opinia publiczna w krajach zachodnich nie jest
jeszcze gotowa do zaakceptowania ich powszechnego użytku.
Chodzi przede wszystkim o tzw. biochip, czyli indywidualne
urządzenie pozwalające na identyfikację oraz lokalizację swego
nosiciela. Zawiera ono takie dane, jak m.in. personalia osoby, jej
fotografię, odciski daktyloskopijne, informacje podatkowe, numer konta
bankowego i ubezpieczenia czy też wiadomości o stanie zdrowia.
Rewelacyjność biochipa polega na tym, że jest on bardzo niewielki -
ma zaledwie 7 milimetrów długości, a mimo to mieści w sobie 250 tysięcy
komponentów. Wszczepia się go pod skórę danej osoby jako implant.
Pierwotnie źródłem jego zasilania była bateria litowa, jednak w razie
awarii urządzenia skoncentrowany lit mógł doprowadzić do ciężkich
owrzodzeń. Ostatecznie zdecydowano się więc na ładowanie biochipa
dzięki zmianom temperatury ciała. Odkryto dwa miejsca na ludzkim ciele,
w których wahania temperatury są tak duże, że umożliwiają ładowanie
chipa. Pierwszy to czoło w okolicach linii włosów, drugi - zewnętrzna
część dłoni.
Dane na biochipie są możliwe do odczytania za pomocą specjalnego
skanera. Biochip zawiera też nadajnik GPS, dzięki któremu może być
zlokalizowany przez satelitę. W ten sposób można w dowolnej chwili
ustalić położenie każdego nosiciela biochipa na kuli ziemskiej.
Istnieje już cały system, tzw. Digital Angel (Cyfrowy Anioł), mogący
pomieścić kody identyfikacyjne 34 miliardów ludzi.
Pierwotnie wynalazek, nad którym pracowano od 1968 roku, służyć miał
wyłącznie celom medycznym. Chodziło o to, by na przykład lekarz, który
przyjeżdża na miejsce wypadku i zastaje nieprzytomnego człowieka, mógł
jak najszybciej poznać jego grupę krwi, przebyte dotychczas choroby i
inne dane potrzebne do natychmiastowej interwencji. Z czasem jednak
pracami zainteresowała się armia, doceniając jego możliwości
lokalizacyjne i identyfikacyjne.
Sklep przyszłości
Po raz pierwszy na wielką skalę biochipy zastosowano w 1991 roku
podczas wojny w Zatoce Perskiej. Mieli je wszczepione pod skórę
amerykańscy żołnierze w czasie operacji „Pustynna Burza". Dzięki temu
informacje o ruchach własnych wojsk (a nawet pojedynczych żołnierzy)
docierały do sztabu nie z opóźnieniem (jak wtedy, gdy używa się
kurierów czy łączności telefonicznej), lecz w czasie rzeczywistym.
W 1998 roku 45 bogatych Brytyjczyków poprosiło o wszczepienie
biochipów sobie i członkom swoich rodzin. Chcieli się ubezpieczyć na
wypadek, gdyby zostali porwani dla okupu. Wówczas policja bez trudu
mogłaby odnaleźć miejsce ich pobytu.
W Stanach Zjednoczonych trwa dyskusja, czy zacząć wszczepiać
identyfikatory dzieciom tuż po urodzeniu. Już w tej chwili poddawani są
temu niektórzy przedstawiciele określonych grup zawodowych lub
społecznych, np. kierowcy TIR-ów czy więźniowie przebywający na
przepustce.
W Tucson w stanie Arizona przeforsowano program o nazwie Kid Scan, w
ramach którego wszystkim dzieciom w wieku szkolnym wszczepiane będą
biochipy. Umożliwi to odnalezienie każdego dziecka, gdyby zaginęło,
zostało porwane lub uciekło z domu.
Coraz częściej mówi się też o tym, że biochip zastąpi nie tylko
dowód osobisty, lecz również kartę kredytową. Za pomocą biochipa można
będzie dokonywać bezgotówkowych transferów pieniężnych. Zwolennicy
takiego rozwiązania argumentują, że zabezpiecza ono przed kradzieżą - o
ile bowiem można ukraść kartę kredytową, o tyle żeby użyć czyjegoś
biochipa, należałoby uciąć mu rękę lub głowę.
W ubiegłym roku w Niemczech odbyła się prezentacja tzw. „future
market" (sklepu przyszłości), w której uczestniczyli m.in. szefowie
takich firm, jak IBM, Siemens czy Metro. Dzięki umieszczeniu na każdym
towarze tzw. smart chipa sprzedawca mógł w czasie rzeczywistym
kontrolować sprzedaż każdego pojedynczego produktu (tak jak dowódca w
sztabie mógł kontrolować ruchy każdego pojedynczego żołnierza na
froncie).
W „sklepie przyszłości" klient (podczas prezentacji wystąpiła w tej
roli znana modelka Claudia Schiffer) wkłada zakupy do koszyka i nie
płaci za nie w kasie, lecz wychodzi ze środka przez specjalną bramkę. W
bramce umieszczone są czytniki, które z jednej strony odczytują cenę
towaru ze smart chipu, z drugiej zaś dokonują pobrania należnej kwoty
bezpośrednio z konta bankowego klienta.
Podczas tej samej imprezy zapowiedziano, że do 2015 roku powinien
zostać ujednolicony jeden, obowiązujący dla całego świata, system
identyfikacyjny towarów. Docelowo cały handel - kupowanie i
sprzedawanie - ma się odbywać w ramach tego globalnego, bezgotówkowego
systemu.
Biochip Rambo
Perspektywy, jakie stwarza szerokie zastosowanie biochipów, nie
budzą jednak entuzjazmu wśród wszystkich. Głównym oponentem
rozpowszechnionego używania tego urządzenia jest dziś... twórca
biochipa Carl Sanders. Od końca lat sześćdziesiątych był on naczelnym
inżynierem, kierującym pracami ponad stu naukowców nad doskonaleniem
chipa. Był on przekonany, że jego wynalazek stanie się przełomem w
medycynie i pomoże w ratowaniu życia ludzi. Kiedy okazało się jednak,
że kontrolę nad projektem w coraz większym stopniu przejmują wojskowi,
wycofał się z dalszych badań.
Sanders twierdzi, że biochip stwarza duże możliwości manipulowania
reakcjami ludzi, gdyż częstotliwość, na której pracuje urządzenie, ma
duży wpływ na zachowanie człowieka: „Wykazano, że przy pomocy biochipa
można powodować wzrost stężenia adrenaliny we krwi. Można też wysyłać
lub odbierać sygnały z pojedynczej komórki nerwowej. Umożliwi to w
zupełnie nowy sposób kontrolę nad organizmem. Może on zostać użyty do
wywołania wewnętrznego szoku, zmiany zachowania, pobudzenia lub wielu
innych zastosowań, jednych dobrych, jednych wątpliwych, drugich złych".
Jak powiedział w 2000 roku Jerzy Piotrowski, naukowiec z
Politechniki Warszawskiej: „Niska częstotliwość, na jakiej działa
biosensor, powoduje, że człowiek staje się sam anteną. Poprzez
zwiększenie lub zmniejszenie częstotliwości fal można podnosić lub
obniżyć poziom adrenaliny w organizmie, manipulując samopoczuciem
człowieka. Można go uspokoić lub rozdrażnić".
Sanders mówi, że kierowany przez niego zespół skonstruował nawet
specjalny biochip, podnoszący poziom adrenaliny we krwi i wywołujący
agresję. Nazwali go „Rambo".
Rozwój urządzeń lokalizacyjno-identyfikacyjnych budzi też protesty
amerykańskich organizacji obrony praw człowieka. Uważają one, że
„chipowanie" ludzi to zamach na wolność jednostki i jej prawo do
intymności. Richard Sulivan, jeden z koordynatorów projektu Digital
Angel, twierdzi jednak, że mając do wyboru - wolność albo
bezpieczeństwo - ludzie sami wybiorą to drugie. Jeszcze kilka zamachów
w rodzaju tych na World Trade Center czy Madryt, a ludzie sami zaczną
się domagać biochipów.
Podobnie sądzi socjolog Bernard Beck: „Ludzie zaakceptują
rozwijające się systemy komunikacyjne, czyniące ich życie łatwiejszym i
wygodniejszym, ale jednocześnie będzie to znaczyło, że nie będzie już
na Ziemi miejsca, aby się ukryć. Posiadając wszczepiony elektroniczny
identyfikator, będzie można operować kontem bankowym na całym świecie
bez lęku o utratę karty kredytowej. A takie rzeczy są dla ludzi
atrakcyjne".
Liczba Bestii
Obawy Carla Sandersa są jednak dużo głębsze. Naukowiec ten zwraca
uwagę na następujący fragment Apokalipsy św. Jana: „I sprawia (Bestia),
że wszyscy: mali i wielcy, bogaci i biedni, wolni i niewolnicy
otrzymują znamię na prawą rękę lub czoło i że nikt nie może kupić ni
sprzedać, kto nie ma znamienia - imienia Bestii lub liczby jej imienia.
Tu jest potrzebna mądrość. Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy:
liczba to bowiem człowieka. A liczba jego: sześćset sześćdziesiąt
sześć" (Ap 13, 16-18).
Według Sandersa, opis ten odpowiada projektowanej właśnie „rewolucji
biochipowej". Dokładne są zarówno miejsca na ciele, gdzie ma być
wszczepiony implant (ręka i czoło), ich użytkowy i totalny charakter
(możliwość kupowania i sprzedawania wraz z wykluczeniem z tego procesu
osób nieposiadających biochipu), a także wspomniany numer (liczba 666
jest stałym elementem systemu kodowania towarów, tzw. kodów kreskowych)
.
Zdaniem Sandersa, nie oznacza to, że już wkrótce spełni się
scenariusz opisany w Apokalipsie. Uważa on jednak, że powinniśmy umieć
odczytywać „znaki czasów" i zwraca uwagę, iż po raz pierwszy w dziejach
ludzkości zaistniała techniczna możliwość zrealizowania scenariusza
zawartego w Apokalipsie. Czy są to bezpodstawne obawy przewrażliwionego
naukowca, czy też realna ocena sytuacji - pokażą zapewne najbliższe
lata.
ŹRÓDŁO: http://www.opoka.org.pl/biblioteka/X/XK/rewolucja_biochipowa.html
|
|
Zmieniony ( 19.01.2010. )
|
|
 |
 |
 |
 |
|
Najczęściej czytane...
|
|
Administrator
| Skontaktuj się ze mną online: |
|
| Gadu-Gadu:577813 |
 |
|
|
Dzienny Horoskop
|
|
|
|
|